KALENDARZ 2018

Jest kwintesencją podróży po Ameryce Południowej. Wyróżnia się od innych moich kalendarzy narracją. W poprzednich latach zdjęcia tworzyły całość. Teraz tekst przybliża miejsca, które są odległe i egzotyczne w swojej kulturze. Tak dzieje się w każdym miesiącu. Zapraszam w wirtualną podróż. Rozplanowałam dwanaście historii, dopasowując do potrzeb naszego klimatu. Wygląda to tak: na miesiące zimowe przypada roztańczone Buenos, słoneczne Uyuni i przedziwne wyspy Uros. Czy udało mi się Was rozgrzać/rozświetlić w zimowe miesiące ? Czy zachęcę do czytania książek w kwietniu ? 23 kwietnia jest Światowy Dzień Książki. Czy w maju u nas też nadejdzie wiosna ? Czy w czerwcu wybierzemy się na pierwsze kąpiele w jeziorze ? Nie namawiam na kąpiele wysokogórskie w Titicaca :). Czy w lipcu – miesiącu, w którym pada w Polsce najwięcej deszczu- , dostrzegę jego piękno, tak jak w Cusco patrzyłam i podziwiałam siedząc na balkonie ? Czy w sierpniu wyfruniemy do podobnego „księżycowego krajobrazu” ? Czy wybierzemy się w jesienne dni do lasu, w góry i poznamy nowe miasta ? A w grudniu, czy znów wybiorę się w kolejną piękną podróż ? To się okaże 🙂 Tego Wam i sobie życzę na 2019 rok. Radości z życia i doceniania piękna, które nas otacza.

Układ fotografii, historii konkretnych miejsc nie jest chronologiczny. Podroż 44 dni po Ameryce Południowej przebiegała od Limy, Cusco, Machu Picchu, Puno, Jezioro Titicaca w Peru poprzez La Paz, Uyuni w Boliwii aż po nieplanowane wcześniej Buenos Aires, w którym pozostaliśmy czternaście dni. I pozwoliliśmy sobie jeszcze na krótki wypad do urugwajskiego Colon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.