Batu Caves

Trzynaście kilometrów na północ od Kuala Lumpur znajduje się kompleks świątyń hinduistycznych. Taksówki w Malezji nie są drogie, dlatego jednym ze sposobów, by dotrzeć do tego miejsca jest taksówka. Przywiózł nas Ismail, wierzący w Allaha. Już z daleka pokazywał nam złoty posąg hinduskiego bóstwa Murugana. Ma 42,7 metrów wysokości.  

Oni wierzą w ponad trzy tysiące sześćset bogów. Zobaczcie tu na straganach sprzedają świeże kwiaty. Kwiaty składają swoim bogom w ofierze.

Miejsce zwane Batu Caves odkryto w XIX wieku. Batu w języku malezyjskim oznacza skała. Jaskinie wydrążone są w wapiennych skałach. Posag boga Muruguna stoi u podnóża dwustu siedemdziesięciu dwóch schodów prowadzących do groty zwanej Temple Cave. Wspinanie się po schodach w kolorze pomarańczowym, turkusowym, fioletowym, indygo, granatu, różowym , czerwonym, liliowym, zielonym i żółtym jest zabawne. Po schodach w dół i w górę przemierzają wyznawcy ubrani w pomarańczowe szaty, kobiety z pomalowanymi czerwonymi kropkami (bindi) na czole pomiędzy brwiami. Jeden z mężczyzn miał głowę wymalowaną żółtą farbą. Są jakby nieobecni, nie rozmawiają między sobą, idą w milczeniu. Aby wejść po schodach groty obowiązuje właściwy strój. Miałam długą, sięgającą do kostek sukienkę, choć ramiona miałam odkryte, mój strój został zaakceptowany.

Idąc po schodach trzeba uważać na małpy. Siedzą na poręczach, przypatrują się ludziom. Uprzedzała nas Sylwia:

Małpa może wam zabrać aparat, wskoczyć na plecak. Małpy wiedzą, że ludzie mają jedzenie w plecaku.

Sylwia pochodziła z Borneo, pokazywała nam orangutany, które tam mieszkają.

Małpy przeszkadzały wchodzić po schodach. Po wejściu do kilkusetmetrowej groty prawie już nie było małp. Zdecydowanie więcej było ptaków. Fruwały gołębie, kury wydziobywały okruchy chleba i rozgniecione pestki owoców ze szczelin, a koguty wskakiwały na skały i piały lub z innymi kogutami ocierały się grzebieniami.

Do świątyń hinduskich wchodzi się ściągając buty. Moją ciekawość powstrzymywał zapach, który wypełniał nasiąkniętą wilgocią grotę. Był to zapach sfermentowanych owoców, zgniłych kwiatów i kurnika.

Ismail dziwił się, że tak mało czasu potrzebowaliśmy na zwiedzanie świątyń.

Zapach w grocie nie był przyjemny i ludzi było dużo.

Wczoraj skończył się festiwal Thaipusam, to dlatego tu jest tyle śmieci. Jeszcze nie zdążyli posprzątać.

Festiwal Thaipusam odbywa się co roku na przełomie stycznia i lutego. Obchodzi się go w Malezji, Singapurze i południowych Indiach ku czci boga wojny Murugana, którego złoty posąg widać z daleka, gdy dojeżdża się do Batu.

Nauczyciel fizyki, wyznawca hinduizmu opowiada o swojej wierze poprzez święto Thaipusam w filmie „Żyjąc miłością”.

Symbolem boga Murugana są pawie pióra, które wyznawcy przynoszą ze sobą na święto. Choć paw w Malezji jest pod ochroną, to i tak pióra pawia towarzyszą wyznawcom hinduizmu na Thaipusam. Obchody obejmują wielokilometrowe procesje. Ludzie modlą się, dziękują bogu. Jednym z rytuałów jest kąpiel w rzece, obmywanie ciała, a następnie smarowanie kurkumą w celu oczyszczenia z negatywnej energii. Potem korzeń kurkumy zawieszają na nadgarstku dla błogosławieństwa bożego. Potem ludzie czują przypływ energii, niektórzy wpadają w trans, który uważają za błogosławieństwo, a kapłan lub ktoś inny może nakłuć ich ciało. Pozwalają, by nakłuć ich plecy hakami, na które zawieszają cytryny. Niektórzy mają na ciele wbitych sto osiem haczyków z cytrynami. Haczyki podczas ruchu człowieka wbijają się głęboko aż do samych mięśni. Nauczyciel fizyki stara się wytłumaczyć naukowo, dlaczego nie czują bólu ? Uważa, że ogarnia ich miłość, bólu nie ma. W stanie transu potrafią nosić gorące naczynia z ogniem i się nie parzyć.  Kilka tygodni przed Thaipusam jest post, dzień przed świętem nie można jeść, w dzień Thaipusam wyznawcy są wyczerpani. Niektórzy poszczą 9 dni, inni 18, a są też tacy, którzy poszczą 48 dni. Małżonkowie pozwalają sobie nawzajem przebijać język, są w takim stanie ducha, że nie czują bólu. Jego żona podczas święta nosi na głowie karagam – naczynie obwinięte bambusowymi liśćmi, z figurką, która reprezentuje ich boginię matkę, (Durga Amman) do której modlą się w domu, posąg kładzie się na liściach miodli indyjskiej.

Na szczycie wszystkie haczyki i igły mogą być wyciągnięte z ciała. Zaraz po tym niektórzy ludzie mdleją, opuszcza ich energia. Czują ból.  Fizyk mówi, że nie da się łatwo wyjaśnić hinduizmu, ale zarazem jest to religia pełna swobody. Murugan i Maliga mieszkają w Malezji. Od 9 lat są małżeństwem. On pisze doktorat o procesie transferu energii, ona jest pielęgniarką okulistyczną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.