Saint-Martin, Karaiby

Na St. Martin miałam możliwość tworzyć swoje perfumy w Perfumerii Tijon. Najpierw wybrałam trzy flakoniki, bazą były olejki. Dobrałam po cztery krople do każdego flakonika. Każdy z nich miał inny zapach. Następnie dodawałam po 2 krople. Pierwszy flakonik był połączeniem aromatu olejków z patchoula, wanilia i czekolada. Skomponował się bardzo mocny i wykluczający się nawzajem zapach. Nie było to trafione połączenie. Drugi flakonik powstał na bazie czterech kropli innego olejku i tu dodałam po 2 krople kolejnych moich ulubionych zapachów: kokosa, olejku z drzewa kaszmirowego i amber. Kolejna dawka awangardowej przesady znów nie wyszła mi na dobre. Do trzeciego flakonika podeszłam spokojniej i z zastanowieniem. To było zupełnie inne połączenie: po dwie krople aloesu, wody SPA i kwietniowego deszczu. Zapach okazał się najprzyjemniejszy. Wybrałam go i nazwałam CHEETAH FRESH. Zauważyłam, że chociaż wcześniej marzyłam, by posiadać swoje perfumy, to jednak nie wyobraziłam sobie jakiego mają być koloru, ani też jakie aromaty miałyby go tworzyć. Powstał intensywny i jednolity zapach. Zaczęłam uczyć się rozróżniać świeże zapachy, od ziemistych, czy cytrusowych.

Rodzaje zapachów
Świeże zapachy to miedzy innymi: imbir, zielony aloes, zielona herbata, limonka, bazylia, mandarynka. Ziemiste to: patchoula i drzewo sandałowe. Korzenne zapachy to: cynamon, amber, geranium. Cytrusowe: bergamotka, grejpfrut, figa śródziemnomorska, śliwka azjatycka. A podstawowe olejki to: wanilia, drzewo sandałowe, amber, ylang-ylang, oakmoss – mąkla tarniowa – gatunek grzybów z rodziny tarczownicowatych.
Tworzenie zapachów to bardzo przyjemne hobby. Pomysł świetny, by mieć możliwość w perfumerii tworzyć samemu, wybierać spośród kilkudziesięciu olejków, aromatów. Czy są w Polsce takie perfumerie gdzie klient może pobawić się w senseliera?

HURAGAN IRMA

W 2017 roku okropne spustoszenia zrobił huragan Irma na St. Martin. Pokazywali w telewizji transmisję z helikoptera. Przypomniałam sobie nasz lot małym samolocikiem z Brytyjskich Wysp Dziewiczych na St. Martin. Było w nim kilka siedzeń. Lecieliśmy sami z dwoma pilotami. Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie nie było drzwi oddzielających pomieszczenie dla pilotów od pasażerów. Podczas lotu patrzyliśmy na zegary i wskaźniki. Lecieliśmy w ciągu dnia, było słonecznie, doskonała widoczność. Turyści stali na plaży i patrzyli na nadlatujące samoloty. To jest jedna z atrakcji zrobić sobie zdjęcie lecącego samolotu w otoczeniu turystów z morzem w tle.

Jednak w 2017 roku po huraganie Irma wyspa była przesiąkniętą deszczem, a domy, hotele, restauracje i drzewa zniszczone, zrównane z ziemią. Staram się rozpoznać miejsca, które widziałam. Szukam restauracji, w których jadłam, pięknych hoteli, których nie brakowało, perfumerię TIJON dzięki, której stworzyłam sobie własne perfumy. Trudno było dostrzec to czego szukałam, domy były zniszczone, łodzie porozbijane. Była to już inne miejsce. Martwiłam się o ludzi, których poznaliśmy.

Co najmniej osiem osób zginęło we francuskiej części wyspy /Sint Maarten – poinformowały lokalne władze. Ta liczba może się zwiększyć, bo wciąż nie przeszukano dużej części zdewastowanej przez żywioł wyspy.

Wspominam ulice, na której było wiele restauracji: podawano łososia szwedzkiego na trzcinie, która była wstanie utrzymać, tylko jeden mały plasterek zwisający nad talerzem, pod nim położyli kwadracik łososia szkockiego, skropili octem balsamicznym i pozostawili na nim cytrynowe oka. Naprzeciwko stał lokal kiss & kiss w kolorze czerwonym, piękny budynek o architekturze kolonialnej, idąc dalej mijało się, koktajlowe bary położone nad morzem podające PAINKILLERa.

Jedna z restauracji zadziwiła mnie. Drzwi były otwarte, goście w środku, ale i na zewnątrz pod baldachimem siedzieli przy zajętych wszystkich stolikach. Kelner stał i polewał szampana, dla tych którzy przyszli, ale nie zarezerwowali wcześniej miejsca. Więc oni też stali razem z nim tworząc długą kolejkę. Zarezerwowaliśmy miejsce na następny wieczór. Przyszliśmy trochę wcześniej, dostaliśmy szampana na stojąco i czekaliśmy aż zwolni się nasze miejsce. Podali wspaniałą zupę szparagową, małże  świętego Jakuba, sałatkę z mango, rukoli, pomarańczy i sera koziego. Rozpływały się w ustach słodko-gorzkie smaki. Było parno.

Pani sprzątająca hotel powiedziała:

Tutaj zawsze jest 26 stopni w wodzie i w powietrzu.

Na tej ulicy był jeszcze jeden zastanawiający kontener na śmieci, a na nim napis

CHRIST COME BACK.

Gdy przeczytałam nagłówek:

Raj w ruinie. Obraz zniszczenia po uderzeniu huraganu Irma. Pastor wzywa: ‚Módlcie się’

Wróciłam pamięcią do tego śmietnika. Zastanowiłam się nad modlitwą, jak jest silnym bodźcem, który wzmacnia wiarę.

Dlatego wierzę, że te wszystkie piękne miejsca, które widziałam, ludzie, którzy z uśmiechem witali nas każdego pogodnego poranka, iguany, które wygrzewały się na skałach pozostaną w tym raju.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.