Francja pozostaje nadal w czołówce stylu i elegancji

Od tygodnia zwiedzam stolice Burgundii, Szampanii i Lotaryngii. Na ulicach powiew elegancji, podziwiam w Dijon mężczyzn za ich dbałość o strój. Pierwsze wrażenia: na 10 mężczyzn – dziesięciu w marynarkach i jasnych koszulach, do tego zadbany zarost. Natomiast w Reims zachwyciły mnie starsze, wykwintne kobiety w kapeluszach, w jasnych, plisowanych spódnicach, jedwabnych płaszczach. Szczupłe, niewysokie, delikatne. Młode kobiety są bardziej przebojowe, krótkie spódnice, bluzki mają rozciągnięte rękawy, dekolty odkryte, w ustach dym, w dłoniach papierosy, podążają po bulwarze. Gdzieś biegną, napędzane muzyką. Drugą stroną tych stolic są mężczyźni klęczący na ulicach. Dopóki nie dostaną pierwszych drobnych. Długo to nie trwa, Francuzi chętnie pomagają takim ludziom.
Jeszcze inna sytuacja, którą obserwowałam. Dwóch pijanych, wczorajszych mężczyzn przechodziło obok ekskluzywnej restauracji. Jeden się poślizgnął, nie był w stanie wstać, drugi starał się mu pomóc, nie udało się. Przyklęknął przy nim, namawiając go, by wstał. W pewnym momencie podeszła kobieta (ładnie ubrana) i wszelkimi siłami starała się go podnieść. Nie było to łatwe, zaczął pomagać jej przyjaciel, z którym spacerowała po Reims. Przyglądałam się tej sytuacji, przyznam, że w Polsce nie raz widziałam pijanych, leżących na ulicy. I choć bierna, to byłam bardzo zainteresowana rozwojem tej sytuacji. Mężczyzna zamiast siły, by go podnieść, wyciągnął z kieszeni drobne, o tyle wystarczające, że obaj wstali i poszli dalej. W Dijon wielu mężczyzn zamiast klęczeć, siedzi na chodnikach z psami. Przyznam, że pieski są czyściutkie, milutkie i ci młodzi mężczyźni, którzy mają odwrócony kapelusz pełen drobnych, przyciągają swoim uśmiechem i troską. Choć nie jestem chętna do oddawania drobnych, to są przekonywujący.

[divider]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.