St. GALLEN od Biblii po Woltera

Dotarłam do miejsca, o którym marzyłam – biblioteka w St. Gallen wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na stronie www.cesg.unifr.ch można zwiedzać bibliotekę wirtualnie. Gdyby tylko ktoś, z Was był w pobliżu Jeziora Bodeńskiego lub po prostu w Szwajcarii. To koniecznie polecam wejść do biblioteki, poczuć zapach rękopisów, zastanowić się nad bogactwem wiedzy i umiejętności praktykowanych jeszcze przed powstaniem naszego państwa.

Wnętrze biblioteki

wypełnione jest regałami wgniecionymi w ściany. Zatrzymałam się przy rocznikach Tacyta, stanęłam na palcach, by odczytać więcej tekstu. Wzrok mój sięgał tylko do czwartej półki, na której postawili Annales Tacyta. Nad nią było jeszcze pięć wysokich rzędów półek, a na nich kolejne arcydzieła. Gdy podniosłam głowę, by zobaczyć ile jest jeszcze nade mną książek, zauważyłam, że jest jeszcze jedno piętro z nawami, w których jak na ołtarzach umieszczone są relikwie wiedzy. Zatrzymywałam się przy niezliczonych ilościach Biblii i konkordancji. Usiadłam i zaczęłam je liczyć.

Atmosfera biblioteki
W bibliotece panuje cisza. Wypełnione wnętrza drewnem mają swoje odgłosy. Na przykład, gdy chodzi się po palisandrowej podłodze szurając filcowymi kapciami, to deski odpowiadają skrzypieniem na każdy ruch. Gdy wtargnęła szkolna wycieczka, wtedy dopiero podłoga zaczęła skrzypieć, słychać było, jakby blisko mnie zwierzęta przedzierały się przez las. Jakkolwiek nie zapamiętałam, ile było Biblii i ile konkordancji zostało zgromadzonych w tej bibliotece. Na wyższych półkach szerokie grzbiety z pozłacanymi literami mieszały się z tymi wąskimi.

Zasady zachowania się w bibliotece

Przy pokazywaniu biletów oddałam na przechowanie aparat i przyjęłam do wiadomości, że fotografowanie jest zabronione. Kraty oddzielały mnie od książek, do tego zamki na klucze, które zabezpieczały przed ciekawskimi czytelnikami lub innymi złodziejaszkami historii. Na każdej półce znajduje się czujnik temperatury i wilgotności. Po kilkunastu minutach pod wpływem zapachów starych książek, zaczęłam kichać. Malowidła na sufitach przyciągają wzrok. Rozpierała mnie duma, że mogę być, patrzeć, czytać, i nawet kichać od nadmiaru książek. Byłam pod wrażenie, że taka malutka biblioteka (bo pomieszczenie jest niewielkie) w środku wielkiego opactwa, mieści w sobie tysiąc lat historii, dyplomacji, sztuki, kultury na pergaminowych kartach. Chciałabym przeczytać uwagi, zapisane na marginesach kartek. Te, które kiedyś zapisali ci, którzy blisko obcowali z tymi książkami. Rozmarzyłam się i znów kichnęłam. Udało się. Jestem tu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.