BLACK MAMBA w pobliżu KALAHARI

Czarna Mamba jest największym jadowitym wężem w Afryce. Występuje w jej południowej i środkowej części. Widziałam tego węża w pobliżu Pustyni Kalahari na terenie Botswany.

Nawigacja wskazywała drogę w języku afrykanerskim. Szybko przekonaliśmy się, że łatwiej i bezpieczniej dojedziemy patrząc na mapę Botswany. To znaczy, ja nawigowałam, a Tomek prowadził kierownicę po prawej stronie. I tak było lepiej, niż w XIX wieku, gdy nazwa brzmiała Bechuanaland Protectorate. Wtedy:

Angielscy kartografowie informowali: od tubylców wiemy, że rzeka skręca na północ” lub „można iść dwieście mil na zachód, ale są to puste przestrzenie, i niczego się tam nie znajdzie. Szlaki komunikacyjne zaznaczano za pomocą strzałek. Obok znajdował się dopisek: „Trzy dni”.

Dlatego nowo powstała Botswana potrzebowała tylu geodetów, napisał  Bartosz Marzec w opowieści o Wojciechu Albińskim, który jako geodeta i pisarz mieszkał w Botswanie. Przejechaliśmy 335 km i zdecydowaliśmy, że na dziś dosyć. Do Kalahari było jeszcze 45 km. Tylko drogą, której przejazd zająłby nam o wiele dłużej, niż można sobie przeliczyć. O czym dowiedzieliśmy się następnego dnia.

W Rakops River Lodge na jakiej się zatrzymaliśmy obok Kalahari, było zwyczajnie. Może nawet domowo. Przeszliśmy z gospodarzem po terenie, szukając najlepszego miejsca na nocleg. Wybór mieliśmy duży, nikogo nie było na campingu. Poprowadził nas w kierunku rzeki, tam nie czuliśmy się najpewniej. Pewnie dlatego, że żyją tam krokodyle. Jakkolwiek staliśmy przed dylematem, czy pozostać bliżej natury czy bliżej toalet ? Spacerowaliśmy tu i tam, cały teren porośnięty był trawami. Od dawna tutaj nie kosili. Nawet ogródek, którym się zachwycaliśmy, był zachwaszczony.  Rosły tam pomidory, były grządki buraków, wystawały liście marchwi  i pietruszki. Rozczuliłam się, zapomniałam, że jesteśmy w pobliżu Kalahari. Uśmiechaliśmy się do siebie, czując delikatne promienie słońca na twarzy i przyjemne powietrze. Nie było wiatru, powietrze stało w miejscu, nie było skwaru, czuło się wilgoć, dobroczynne skutki rzeki. Gospodarz prowadził, ale gdy już wiedzieliśmy, które miejsce wybrać, to Tomek ruszył pierwszy pod niewielkie wzniesienie okryte wysuszonymi trawami sięgającymi mi do kolan jemu łydek w pobliżu dużego drzewa. Wspiął się już, i postawił swoją dużą stopę w sandale. Dwa metry przed nim prześlizgnął się metrowy koniec szaro-oliwkowego węża. Natychmiast odwrócił się do nas, i krzyknął wąż/snake. Zamiast uciekać staliśmy wryci , a trawy chyliły się na prawo i lewo. Patrzyłam i czułam, jak moje ciało faluje z trawami. Wzrok miałam utkwiony w pień drzewa, do którego pełzał wąż. Pierwszy ocknął się gospodarz i zapytał: jaki wąż ? Tomek opisywał szeroko rozchylając ramiona, by pokazać długość węża i rozkładał palce, by zarysować grubość węża ledwo mieszczącą się w dłoni. Najtrudniej było opisać kolor. Chłopak słuchał, podejrzliwie patrzył. Kiwnął ręką, zachęcając nas do odwrotu.

 „Wyliczono, że w Afryce ryzyko ukąszenia przez węża jest trzykrotnie większe niż zagryzienie przez dzikie zwierzęta. Optymizmem nie napełnia też fakt, że najbardziej spostrzegawczy i bystry wędrowiec może zauważyć zaledwie jednego węża na sto kryjących się w pobliżu. Nie należy się jednak poddawać. Jeżeli już dostrzeżemy, że przy bezwietrznej pogodzie trawy niespodziewanie się zakołysały, nie idźmy w tamtą stronę[1]”.

Rozmowy z mieszkańcami i ogród krokodyli i węży w Zambii uświadomił nam, że była to czarna mamba. Osiąga długość 2-3 metry,  ma czarne podniebienie stąd pochodzi nazwa. Jest muskularna i szybka. Pewnie wracała do swojego domu na drzewie. Chłopak następnego dnia chodził po ogrodzie z maczetą. My zamieszkaliśmy na noc w domu. Szczelnie zamknęliśmy wszystkie drzwi, okna. Sprawdziłam cały domek, ale oprócz pająków nic nie rzuciło mi się w oczy, ani na mnie. Czarna mamba atakuje, paraliżuje ofiarę, toksyna niszczy nerwy i tkanki nerwowe. Byliśmy o krok później.  Czas w Afryce płynie wolniej.

 

[1] Bartosz Marzec, Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim, Warszawa 2012 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.