Park Ruaha

Park znajduje się nad rzeką Ruaha. Umiejscowiony jest pomiędzy górami Udzungwa a Pasmem Mbeya. Jest drugim co do wielkości parkiem w Tanzanii o powierzchni 10 300 kilometrów kwadratowych. Trudny jest dostęp do Parku.

Iringa

Z Parku Mikumi jechałam do Parku Ruaha przez Iringę. W rzece Rufidżi kobiety prały pościel, ubrania. Mężczyzna na głowie niósł wiadro z kamieniami, uginał się pod jego ciężarem. Pod górę powoli wjeżdżały przeładowane samochody ciężarowe. Na rowerach, w tuk-tukach przewozili żółte kanistry z wodą. Miasteczko Iringa położone jest w dolinie. Tworzy intersujący krajobraz. Część domów jest w centrum miasta na płaskim terenie, a część na obrzeżach w partiach gór. O tych, w górach Dikson mówił, że należą do bogatych ludzi z rządu. Zatrzymaliśmy się na lunch w atelier malarza Johnico. Od niego i od Franka Chillo kupiliśmy obrazy, bębenek, mahoniowy globus. Z Iringa droga była bardzo trudna do przejechania. Dikson jechał 70 km/h po szutrowych drogach. W okolicy mieszkali ludzie, którzy żyli z rolnictwa i hodowli bydła. Nosili z sobą motyki, grabki. Przywiązywali kozy do drzewa. Kury biegały po podwórku. Dikson jechał bardzo szybko. Okazało się, że recepcja Parku czynna jest do 18.00. Zdążyliśmy w ostatniej chwili.

 

 

 

Nocleg nad rzeką Ruaha

Spaliśmy w Ruaha River Lodge. Odległość z naszego tarasu do rzeki nie przekraczała metra. Wieczorem przy kolacji kumkały i rechotały żaby. Księżyc zbliżał się do pełni. Gwiazdy odbijały blask w rzece. Nie mogliśmy poruszać się sami pomiędzy restauracją a domkiem. Masaj o imieniu Thales odprowadzał nas. Świecił latarką na drogę, a w ręku trzymał maczetę. Mówił, że na tej drodze można spotkać szakale, baboony i lisy. Już pierwszej nocy słyszałam odgłosy hipopotamów. Nie miałam wątpliwości, że te zwierzęta są bardzo blisko. Rano przyszedł po nas Thales, byśmy doszli kilkadziesiąt metrów na śniadanie. Pokazał nam ślady łap hipopotama, który spał obok naszej lodży. Hipopotamy na noc wychodzą z rzeki i śpią na brzegu w zaroślach. Okolice naszego domku, jak widać były dla jednego z nich dobrym schronieniem. Ilość hipopotamów mieszkających w rzece była niebywała. Różne obszary zajmowały klany. Stąd co jakiś czas dochodziło do udowadniania, czyje miejsce należy do kogo. Wyrażały to swoimi olbrzymimi, rozwartymi  paszczami i odgłosami, które niosły się po wodzie.

Zwierzęta 

Oprócz hipopotamów w Parku widziałam rodziny słoni. Samotnego słonia, który szedł do rzeki, by się napić. Impale, które czujnie piły wodę z rzeki. Rozglądały się na boki, płoszyły odgłosami migawki i uważały na czyhające niebezpieczeństwo ze strony krokodyli, które lubią płytkie wody. W tym Parku również zobaczyłam lwy wypoczywające pod drzewem. Były to inne lwy, niż na przykład żyjące w Serengeti. Te były mniejsze, chudsze i uśmiechnięte. Oczywiście ten uśmiech, to nie wyraz sympatii do nas, tylko takie umaszczenie pyska.

Masa lwów w parku Ruaha jest mniejsza z powodu pożywienia, jakie mają w okolicy, jak również z genetycznych uwarunkowań.

Wyjaśnił Dikson. Pomyślałam, że podjeżdżanie blisko drzewa, pod którym w wysokich trawach odpoczywają lwy, może okazać się nie najlepszym pomysłem. Jeden z lwów był rozdrażniony, zaczął ziewać, pokazując zęby i całą paszczę. Ziewaniem reaguje mój pies, gdy się odpręża oczekując, że wyjdę z nim na spacer. Ten lew najprawdopodobniej nie chciał bym była w jego okolicy. W styczniu 2021 roku było bardzo mało turystów w Parku. Pozwoliło to zwierzętom odzwyczaić się od samochodów i turystów.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.