Przystanek Węgry

W drodze do Grecji warto zatrzymać się na Węgrzech. Zazwyczaj wybór pada na Budapeszt. Spacer wzdłuż Dunaju regeneruje siły na dalszą drogę. W 2016 roku zatrzymaliśmy się w hotelu SWING, w centrum miasta wszędzie było blisko. Jednak po pierwsze nie było łatwo znaleźć miejsce noclegowe, po drugie samochód musieliśmy zaparkować na parkingu oddalonym od hotelu 2 km. Dzięki temu poznaliśmy stolicę Węgier, z drugiej strony, jak to się mówi od kuchni. Gdzie ściany miały zdarty tynk, a w oknach brakowało szyb. Od rana już na ulicy, na krawężnikach siedzieli młodzi mężczyźni i kobiety strojem i fryzurą upodobnieni do swojej grupy. Patrząc na nich odnosiłam wrażenie, że tworzą własną subkulturę, nie zgadzają się z zasadami, które przyszło im w świecie respektować. Przypomniało mi to lata 90′ w Polsce i AlexanderPlatz czy Dworzec ZOO w Berlinie. Jedno słowo jakie określało tą młodzież to bunt.

Wybraliśmy się na kolację do pomysłowo zaprojektowanego pubu, nazywał się FOR SALE. Na ścianach wisiały karteczki, na których goście pozostawiali swoje malunki, podpisy, pozdrowienia, coś co pozostawało po nich. Jak długo nie wiem. Naszkicowałam nachodzące na siebie wzory geometryczne, które przypominały fragment mapy nieba, w środku dopisałam POLAND i myśl przewodnią. Na stół podali najpierw kosz fistaszków. Klienci skubią orzeszki, a łupinki rzucają pod nogi. Panowała tam atmosfera luzu, swobody, ludzi wolnych. Zamówiliśmy gulasz węgierski, który był doskonały.

Gdy byłam w Budapeszcie w 2006 roku też zapamiętałam gulasz: ostry, przenikliwy i wielosmakowy.

W 2018 roku zatrzymaliśmy się pod Budapesztem w miejscowości Vac. Wybierałam to miejsce ze względu na bliskość od obwodnicy Budapesztu, atrakcje historyczno-kulturowe. Dobry wybór, godny polecenia dla turystów przemierzających Europę. Vac znajduje się nad Dunajem, zatrzymaliśmy się w hoteliku Bellevue Vandégház. W hotelu rozmowa w języku angielskim była płynna, jednak gdy znów wybraliśmy się w poszukiwaniu gulaszu węgierskiego, zauważyliśmy, że znajomość angielskiego nie jest tak powszechna. Gulasz był doskonały. Kelnerka 15 minut przed godziną 22 poinformowała nas na migi, że o 22 ej zamykają. Już o 22.01 przyszła z rachunkiem, jedynie duży napiwek wywołał uśmiech na twarzy jej i naszej, bo mogliśmy w spokoju zjeść przepyszny gulasz i plastry gęsi, które smakowały jak Foie gras.

Vac zostało założone w XI wieku. W tym małym miasteczku jest dużo miejsc, które tworzą bogata historię.

 

Na granicy węgiersko-serbskiej w 2018 roku staliśmy 1 godzinę i 20 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.